piątek, 4 kwietnia 2014

Bohater. Część trzecia


Początkowo nic nie zwiastowało nadciągającego zagrożenia. Pierwszy dzień minął Peggy nad wyraz spokojnie. Dziewczyna zwiedziła najbliższą okolicę, zjadła niezbyt smaczny acz sycący posiłek w robotniczej jadłodajni, porobiła kilka zdjęć rozpadającym się budynkom oraz zdemolowanym klatkom schodowym. Weszła nawet do lokalnej knajpy i zamówiła kilka głębszych, licząc na jakąś interakcję z tubylcami, jednak nie spotkała się z żadną reakcją, nie licząc kilku niechętnych i zmęczonych spojrzeń. Z każdą kolejną chwila dziennikarka utwierdzała się w przekonaniu, że historie o niebezpiecznych Pajęczynach są grubo przesadzone i jedyne, co mogło jej grozić to zatrucie pokarmowe. Nie wiedziała, jak bardzo się myliła…

Do pierwszego kontaktu z dieselpunkami doszło nazajutrz, w świetle dnia. Mżawka wreszcie ustąpiła a zza ciężkich, ołowianych chmur nieśmiało przebijało się słońce. Peggy szła akurat na umówioną wcześniej rozmowę z Alaisterem Dugganem, emerytowanym majstrem w fabryce PowerEngine Inc., kiedy usłyszała dobiegający z bocznej uliczki głośny gwizd i stłumiony śmiech. Przycisnęła mocniej torebkę do siebie i ignorując coraz głośniejsze i bliższe krzyki i śmiechy przyśpieszyła kroku. Kątem oka dostrzegła przemykające się bokiem liczne sylwetki. Kolejnemu gwizdnięciu towarzyszył dźwięk tłuczonego szkła. Z alei naprzeciwko wyszła grupka kilku osób i zdecydowanym krokiem ruszyła w kierunku coraz mocniej zestresowanej dziennikarki.

- Halo, panienko, gdzie się panienka tak śpieszy? – Rzucił młody chłopak, wyglądający na lidera kompanii: - Taka piękna pogoda, trzeba się cieszyć każdą chwilą a nie biec przed siebie. Dobrze mówię, chłopaki?

„Chłopaki” potwierdzili zgodnie, okrążając dziewczynę. Większość nie miała więcej niż dwadzieścia kilka lat, poubierani byli w skórzane kurtki z ocieplanymi kołnierzami, dżinsowe, poprzecierane spodnie oraz wojskowe buty. Kurtki były przyozdobione dziesiątkami dodatkowych pasków, rzemyków, klamerek i łańcuchów, niektórzy dodatkowo udekorowali je ćwiekami i metalowymi płytkami. Lider grupy odznaczał się dodatkowo fantazyjnie przewiązana na szyi czerwoną chustką i nasuniętymi na czoło goglami. Wszyscy nosili naszyjniki z kółkiem zębatym, znak subkultury dieselpunków.

- A teraz na serio, paniusiu – wycedził prowodyr. – Od wczoraj łazisz sobie bezkarnie po naszym terenie, wypytujesz ludzi, wściubiasz śliczny nosek w nie swoje sprawy. Nie przyszło ci czasem do główki, że wypadałoby spytać najpierw o pozwolenie?
- Nie wiedziałam, że do chodzenia po publicznym terenie potrzebuję jakiegoś pozwolenia – odpowiedziała niezrażona Peggy – kiedy ostatnio sprawdzałam, to był wolny kraj.
Przywódca dieselpunków roześmiał się głośno. – Wolny kraj? Nieee, mała, to nie wolny kraj. To Pajęczyna. A ty, muszko, właśnie zadarłaś z pająkami.

Peggy odsunęła się gwałtownie, jednak prawie natychmiast zderzyła się plecami z wysokim rudzielcem stojącym tuż za nią. Nie tracąc zimnej krwi, szybko wsadziła rękę do torebki i wyjęła rewolwer.
- Uuu, panienka jest niebezpieczna. – Chłopak teatralnie podniósł ręce do góry i udał wystraszonego, po czym wykonał ledwo zauważalny gest prawą dłonią. W tym samym momencie rudy dryblas stojący za Peggy złapał ją za nadgarstek i mocno wykręcił. Dziennikarka krzyknęła boleśnie i upuściła broń.
- Nieładnie. My tu chcemy kulturalnie informować i edukować a panienka spluwę na nas wyciąga? No to teraz nie będzie tak przyjemnie i miło. – Dieselpunk podszedł do dziewczyny i złapał ją za szyję. – Szybka lekcja: to nasza dzielnica. To my decydujemy, kto może się tu szwendać i kto może nosić broń. To my stanowimy prawo Pajęczyny! To my…

- Skończyłeś, młody? – Z góry rozległ się czyjś zniekształcony, ale donośny głos. – Bo twoja gadka zaczyna się robić nudna. A teraz bądź grzecznym śmieciem i puść panią.

Peggy spojrzała w górę, nikogo jednak nie dostrzegła. Przywódca bandy puścił ją i tym razem naprawdę wystraszony zaczął rozglądać się wokół. 

- Miejcie oczy dookoła głowy – poinstruował resztę bandy. – Pilnujcie dziewczyny i wypatrujcie tego świra. Tym razem nam się nie wymknie.
- Jakiego świra? – spytała panna Sparks, w której obudził się dziennikarski instynkt. – Czyżby ktoś jednak nie uznawał twojego prawodawstwa?
- Zamknij się – warknął dieselpunk. – Pokaż się, cwaniaku i walcz jak mężczyzna! – krzyknął do niewidzialnego przeciwnika.
- Nie ma sprawy. – Peggy aż podskoczyła, gdy głos rozległ się tuż koło jej głowy.

Następne wydarzenia potoczyły się tak szybko, że reporterka nawet wiele dni później nie mogła sobie przypomnieć, co tak naprawdę się stało. Nagle pojawił się gęsty, gryzący dym, usłyszała krzyki, odgłosy uderzeń, trzymający ją rudzielec niespodziewanie puścił dziennikarkę a następnie dosłownie przeleciał nad jej głową, lądując na ścianie. Dziewczyna padła na ziemię i na kolanach wydostała się spoza strefy zagrożenia. Nieco drżącymi rękami wyjęła mikroaparat do dagerotypów i schowana za stertą śmieci i kartonów próbowała uchwycić walkę na szklanych płytkach. Ta jednak skończyła się niemal tak błyskawicznie, jak się zaczęła. Po chwili dym rozwiał się ujawniając pobojowisko. Prawie cały dieselpunkowy gang leżał na ziemi pojękując i trzymając się za potłuczone głowy tudzież kończyny. Zaś samozwańczy pan dzielnicy dyndał głową w dół zawieszony na kablu przyczepionym do latarni. W usta wepchniętą miał swoja fantazyjną, czerwoną chustkę. Peggy wyszła z ukrycia i zbliżyła się do wisielca. Był nieprzytomny, ale nie wyglądał na poważnie rannego. Uwagę dziewczyny przykuł jego naszyjnik z kółka zębatego, leżący na bruku. Podniosła go i wsadziła do torebki.

- Potraktujmy to jako prezent powitalny, w porządku? – rzuciła dowcipnie w kierunku bandyty. – Natomiast ty staniesz się sławny, choć chyba nie o taką sławę ci chodziło. – To mówiąc, skierowała w jego kierunku obiektyw mikroaparatu i nacisnęła przycisk.
Następnie rozejrzała się dookoła i krzyknęła w przestrzeń: - Hej, bohaterze, jesteś tu jeszcze? Chciałam podziękować! I porozmawiać, jeśli nie masz nic przeciwko.

Odpowiedziała jej jedynie cisza i ciche jęczenie pobitych dieselpunków. Nie chcąc czekać aż dojdą do siebie i wyładują na niej frustrację, Peggy szybko ruszyła na umówione spotkanie. Tym razem jednak zamierzała zadawać zupełnie inne pytania. Ktoś właśnie uratował jej skórę i przypuszczalnie nie robił tego pierwszy raz, skoro lider gangu tak wystraszył się jego głosu. A reporterka nie była by sobą, gdyby nie podążyła tym tropem.

15 komentarzy:

  1. Nie napiszę z czym mu się to kojarzy, bo to moje indywidualne odczucia. Jednak tekst jest dobry i z niecierpliwością czekam na dalszą cześć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba. Kontynuacja powinna być w okolicach weekendu.

      Usuń
  2. Miało być część. Uff, jak ja uwielbiam pisać komentarze na komórce, zawsze mam jakąś wpadkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog :)

    Obserwuję Twojego bloga, czy mogłabym liczyć na rewanż? :)
    http://dawidkwiatkowski-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Akcja się rozwija, żadnych błędów, dobry styl. Cóż powiedzieć, tylko czytać i czekać :).

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu się przemogłam i przeczytałam. Musze powiedzieć, że z taką tematyką to się jeszcze na blogosferze nie spotkałam. Steampunk owszem, ba nawet bardzo lubię, ale dieselpunk? To była nowość, która na początku nie mogła mnie do siebie przekonać. No, ale skoro byłeś na tyle miły, by przeczytać moje wypociny i wyrazić na ich temat opinie, to kimże bym była gdybym to olała. Tak więc znalazłam chwilę czasu, i co widzę? Dobrze napisany tekst, w którym szukać błędów byłoby nie lada wyzwaniem, nie mówię, że ich nie ma, jakieś literówki chyba Ci się zdążyły, ale nie ważne. Ważne jest to, że ten tekst przyciąga. Chce się więcej. I ja to kupuje. Na pewno będę wyczekiwać nowości. To masz jak w banku. Także z mojej strony życzę powiedzenia oraz weny. Pozdrawiam.

    Jedyne co mnie razi to brak porządnych akapitów i dywizy zamiast półpauz :P Ale to takie moje małe zboczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa uznania. Z tego co się orientuję, to jedyny blog związany z dieselpunkiem w polskiej blogosferze. Jeśli jesteś zainteresowana tym stylem, zapraszam na stronę bloga na Facebooku, gdzie wrzucam dużo dieselpunkowej zawartości.

      Akapity to wina bloggera, nie chce mi ich wstawiać, nie wiadomo czemu, co do tego drugiego... no cóż, poczułem się teraz bardzo, bardzo głupi. Idę się dokształcić :D

      Usuń
    2. Człowiek się uczy całe życie i nawet najlepsi pisarze popełniają błędy, jednak oni mają od tego sztab korektorów, a my amatorzy i blogowicze musimy się wzajemnie poprawiać i wspierać, ot co :)

      W sumie jeśli lubisz fantastykę, to sprawiłbyś mi niezwykłą przyjemność gdybyś zechciał wyrazić swoją opinię na temat mojego innego opowiadania osadzonego w uniwersum gry Dragon Age, słyszałeś może?
      Nawet jak się nie zna tematyki gry to łatwo się połapać,o co chodzi, w sumie wystarczy po prostu zacząć czytać i tyle :P A pomocą służy Bestiariusz i Słownik na blogu :)

      http://dragon-age-wspomnienia-z-plagi.blogspot.com/
      Także serdecznie zapraszam, może akurat Ci się spodoba.

      Usuń
    3. A byłem na blogu i czytałem, tyle, że nie zostawiłem chyba komentarza. Grę znam i lubię, więc słowniczek potrzebny nie będzie.

      Usuń
  6. Witam.

    Wreszcie znalazłam chwilkę czasu i przeczytałam te trzy części "Bohatera". Bardzo mi się podoba, klimat w Okręgach wydaje się być trochę takim... postapokaliptycznym. Coś tak jakby na ulicy szwendały się hordy zombie, a ludzie przezornie się przed nimi ukrywali w zabitych deskami domach.
    Peggy jest typową, odrobinkę pozbawioną gustu ("modowego") dziennikarką - sprawia przyjemne i sympatyczne wrażenie, a jej odwaga (skoro sama wybrała się do tych parszywych dzielnic) budzi we mnie podziw wobec niej. Dotychczas wszystkie opisy naprawdę ciekawiły i przyciągały uwagę, a pracę dziennikarza również opisałeś całkiem nieźle, ale... ale! To dopiero pojawienie się blogowo-tytułowych dieselpunków JESZCZE BARDZIEJ mnie zaciekawiło, ciesząc mnie tym opowiadaniem. Niezmiernie mnie zaintrygowali (kim dokładnie są? jakie mają znaczenie? skad się wzieli?) - tak samo, jak tajemniczy Bohater. Już nie mogę się doczekać następnej notki i tego, jak potoczą się dalsze losy Peggy...
    Mam jeszcze tylko jedną sugestię, żebyś justował tekst - łatwiej się go będzie czytać.

    Pozdrawiam
    Alleka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro bądź w niedzielę powinna pojawić się następna część. Co do dieselpunków, to taki mój żart z konwencji w której piszę i nie planowałem poświęcać im większej uwagi - ot, taka tamtejsza wersja "złych chłopców" z biednych dzielnic. Ale będą się przewijać co jakiś czas, w następnych opowiadaniach też może się pojawią.

      Usuń
  7. W każdym porządnym opowiadaniu w klimatach, których nazwy kończą się na "punk", musi, po prostu musi być ten element. I tutaj on także jest. Może niekoniecznie jest to walka uliczna, ale ludzie "rządzący" na ulicach są. I dobrze.
    Bohater jest intrygujący, ale mam nadzieję, że Peggy jednak skupi się bardziej na Okręgach przy pisaniu artykułu, niż na tajemnicznym mężczyźnie.
    A.J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, młode to i głupie, może mieć problemy z ustaleniem priorytetów ;)

      Usuń